Słowem wstępu
Witam serdecznie wszystkich, których udało mi się niecnie zwabić na tę stronę!
Jak widać, postanowiłam dołączyć do szerokiej rzeszy ludzi zmagających się ze słowem w internecie. Usiłuję stworzyć blog z opowieściami. Właśnie z opowieściami, a nie z “opowiadaniem blogowym”, “powieścią” czy jak kto nazywa dzisiejsze pisanie w Internecie.
Każdy, kto szuka serialu w odcinkach, stałego zestawu bohaterów czy jednego motywu przewodniego, będzie zapewne zawiedziony. Moim celem jest publikowanie krótkich historyjek (czasami może jakoś tam ze sobą powiązanych), które plączą mi się po głowie, i spisanie – głównie dla własnej satysfakcji – tego, co pisałam lata temu z myślą o szufladzie.
Teksty będą pojawiać się nieregularnie i w dużych odstępach czasu. Wychodzę z założenia, że liczy się nie ilość, a… nie, to mi przez usta nie przejdzie, choć oczywiście robię, co w mojej mocy, żeby utrzymać rozsądny poziom tej grafomanii. To pierwsza zła wiadomość.
Druga zła wiadomość jest taka, że długość prac wzrasta mi… no, szczęśliwie nie wykładniczo, ale jednak wzrasta. Nie jestem zwolennikiem dzielenia na części czegoś, co ma tworzyć zamkniętą całość, więc teksty wrzucam bez litości w jednym kawałku. Ostatecznie zawsze można skopiować sobie tekst do Worda lub innego edytora i czytać na raty.
Aha, kwestia kopiowania… Oczywiście wszystkie umieszczane tu teksty są mojego autorstwa (a jeśli nie, to z pewnością zostaną opatrzone nazwiskiem autora). Będę wdzięczna za nie przywłaszczanie ich sobie, bo choć są wątpliwej wartości, to jednak jestem do nich przywiązana.
S.
P.S. Z jakichś przyczyn nazwy blogów budzą dużo emocji, postanowiłam zatem uchylić nieco rąbka tajemnicy. Zainteresowanym polecam utwór grupy Magnum, zatytułowany właśnie “On a Storyteller’s Night”. Gdyby udało mi się stworzyć kiedyś w opowieści taki klimat, jaki napędzili tą piosenką, kupiłabym sobie zgrabną trumienkę i umarła szczęśliwa ;).